czwartek, 12 października 2017

12|10|2017

Zupełnie tak jak rok temu, tak i tym razem Gdańsk przywitał mnie deszczem, choć w chwili, w której to piszę, słońce nieśmiało próbuje się przebić (a w chwili, kiedy wciskam przycisk "Opublikuj" znowu pada). Wyniosłam jednak co nieco z mojego ostatniego pobytu w tym mieście i moja walizka pękała w szwach od wszelkiego rodzaju swetrów, a spódnice, czy bluzki na ramiączkach poszły w zapomnienie. Muszę przyznać, że nie tęsknię za upałami, nigdy nie byłam fanką lata. Jestem miłośniczką ogromnych swetrów i płaszczy, dlatego jesień wręcz musi być moją ulubioną porą roku!

środa, 27 września 2017

czerwono i w kratkę

I tak oto zostały mi ostatnie dni w domu przed powrotem do studenckiego życia. Skłamałabym, używając tutaj popularnych frazesów w stylu Kiedy to minęło?, bo tak naprawdę po raz pierwszy doskonale zdawałam sobie sprawę, że czas płynie i byłam świadoma każdego mijającego dnia. Jedne dni mijały szybciej, drugie wolniej. Jeszcze w sierpniu czułam się gotowa na drugi rok studiów, pełna motywacji i chęci, ale, jak to często ze mną bywa, wraz z kolejnymi dniami, tej motywacji było coraz mniej i teraz, pod koniec września, mogłabym jej ze świecą szukać. Ale wierzę, że z czasem sama do mnie wróci, im wcześniej tym lepiej!
Dlatego może porzucę na chwilę ten temat i po raz pierwszy od jakiegoś czasu odniosę się do mojej dzisiejszej stylizacji. Warto wspomnieć, że zarówno czerwony sweterek jak i spodnie w kratę są z mojego ulubionego sklepu, czyli second handu. I obok obu tych rzeczy jeszcze parę miesięcy temu przeszłabym zupełnie obojętnie. Ale gusta na szczęście się zmieniają i nawet ja odrzuciłam kolor czarny, który dotychczas królował w mojej szafie, i zdecydowałam się na nieco bardziej szalone zakupy. Szczyt szaleństwa wciąż to nie jest, ale, wiadomo, małymi kroczkami...

poniedziałek, 11 września 2017

Hala Gąsienicowa | ostatnie dni lata

Słoneczny wolny weekend, niewykorzystany na wyjazd w góry, w moim przypadku z całą pewnością byłby czasem zmarnowanym. Jeśli czytacie mojego bloga już od jakiegoś czasu (o ile są tu takie osoby), dobrze wiecie, że uwielbiam góry i kiedy tylko mam okazję takiego wyjazdu, zawsze skorzystam i zawsze przywożę ze sobą nowe zdjęcia, którymi dzielę się z Wami tutaj. Post z Czarnego Stawu Gąsienicowego już się pojawił niecałe dwa lata temu, wtedy był to październik, czas typowo jesienny, a tym razem myślę, że można wyczuć na zdjęciach jeszcze odrobinę lata. Było pięknie i słonecznie, ale też bardzo wietrznie, jednak widoki były z całą pewnością dużo lepsze niż ostatnim razem, choć wciąż nie trafiłam na całkowicie bezchmurny dzień.
Już za kilka tygodni będę mieć z powrotem morze na co dzień, więc tym bardziej chętnie odwiedziłam ponownie Tatry, by zażyć odrobinę górskiego powietrza już ostatni raz w tym roku. Zaliczam Halę Gąsienicową do jednych z moich ulubionych miejsc, widoki są po prostu przepiękne. Myślę, że do moich celów życiowych powinnam dopisać nowy: przejść wszystkie tatrzańskie szlaki. Wiem, że jest ich całe mnóstwo, ale czy to przeszkoda?

Szablon wykonany przez Tyler / Enjoy!